18

Kilka dni temu odbyłem tournee po Falenicy i Aleksandrowie, ciężko uwierzyć, że tuż pod nosem warszawki, zachowały się małe miejscowości w formie znanej mi z dzieciństwa. Jedno, góra dwupiętrowe domki z niskimi płotkami i ledwie widocznymi spod śniegu, pielęgnowanymi chyba od paleozoiku ogródkami. Na każdej ulicy jak nie szewc, to krawiec; przerzuty wielkomiejskich trendów robią w tym krajobrazie karykaturalne wrażenie i nie sposób oprzeć się wrażeniu, że dopiero na takim tle widać w jak absurdalnym kierunku zmierza cywilizacja.
Błądząc nieopodal ulicy Petunii natrafiłem na całą kolonię niesamowitych domów i domeczków- od lichej, jednoizbowej chałupinki o bieluteńkich ścianach, ze stojącą tuż obok, sądząc po staranności wykonania, jeszcze przedwojenną figurą Matki Boskiej, przez świdermajery w różnym stadium rozkładu bądź rozkwitu, po wzniesioną na niewielkiej górce, zrujnowaną, ale wciąż robiącą niesamowite wrażenie willę z rzeźbionymi gzymsami, miedzianym dachem oraz wspaniałymi, kutymi balustradami. Przy tej ostatniej zatrzymałem się na dłuższą chwilę myśląc, nie wiedzieć czemu, o wyimaginowanym być może staruszku, dla którego stanowiła ona scenerię pięknego, dawno wypłowiałego dzieciństwa.
Mieszkając nieopodal linii Warszawa-Otwock od urodzenia, cały czas byłem przekonany że w każdej miejscowości po drodze- im dalej od stacji kolejowej, tym marniej i brzydziej, a tymczasem okazało się, że prawdziwe perełki są tu schowane właśnie „kawał w bok od szosy głównej”.
Anin tymczasem od paru dni ugina się pod przypominającym porządnie ubite białko śniegiem, który jakoś wyjątkowo zawzięcie wczepił się w korony drzew. Ledwie uzmysłowiłem sobie złowróżbny charakter tej bieli, a już muszę oswajać się z jej dłuższą obecnością; temperatura kolejny raz łapie doła, a ja, by zażegnać ryzyko zarażenia jej depresyjnym nastrojem, warzę kolejny nocnik już chyba przesadnie wymyślnej, ale cholernie dobrej herbaty wg. przepisu przywiezionego przez ojczulka z Madery i myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć.

takijeden 17.02.2013, 04:19

Najwyraźniej są miejsca, które po prostu dają się zobaczyć dopiero w odpowiednim momencie :)

zielona 12.02.2013, 00:18

ja ostatnio odkrylam ze mam calkiem fajny park w pobliżu a myślałam do tej pory że muszę dalej :)