12 Paluszek i główka

Zaczynam podejrzewać Kalego nie tyle o symulanctwo, co celowy, choć bardzo dla niego nieprzyjemny sabotaż. Ledwo stanął na nogi po noworocznej grypie i dla rozgrzewki wyskoczył na godzinkę przyciąć koledze lipę w ogródku, już „skaleczył” sobie palec piłą spalinową (tu nadmienię, że faktycznie skaleczyć można się nią tylko, kiedy nie jest włączona). Mamy z Kalim podobny stosunek do zdrowia, tzn. dopóki coś nam nie sinieje, tryska krwią albo zwisa na kawałku skóry, uznajemy to za ranę powierzchowną; mój kompan, oprócz takiego podejścia ma jeszcze na swoje szczęście żonę, której dwugodzinny monolog powlekany wzmiankami o zasadach BHP i zawierający ładunek burzący z osobistych wycieczek, sprawił, że dla świętego spokoju polazł do oddalonego o jakiś kilometr szpitala i jako przypadek mogący poczekać- poczekał, przeszło dwie godziny.
Internista radośnie obwieścił mu, że przeciął sobie ścięgno i bez skalpela się nie obejdzie. Nie wiem, czy tylko u nas takie zabiegi wykonują ortopedzi, ale lekarz właśnie tej specjalizacji wziął Kalego pod nóż, a korzystając z jedynie miejscowego znieczulenia, w trakcie rozkładania palca na części pierwsze, pokazywał jego właścicielowi, gdzie widać kość i jak wygląda staw.
Po wszystkim, z usztywnioną na sześć tygodni ręką, Grzesiek wrócił do domu, lecz zanim luba rozpoczęła swoją nieuchronną tryumfalną tyradę, spacyfikował jej słaby żołądek opowieścią o zawartości palca, co będąc samozwańczym arbitrem tej małżeńskiej próby sił, klasyfikuję jako wymęczony remis.
Żarty żartami, ale przez tą przedłużającą się przerwę w robolowaniu, wszelkie moje finansowe kalkulacje diabli wzięli i jeżeli do jutra nie znajdę kupca na nerkę, albo darmowego transportu do Krakowa, to w zjeździe na którym miałem się pojawić, uczestniczył będę wyłącznie duchem.

takijeden 23.01.2013, 19:48

Bez przesady, ale jazdy bezwypadkowe nie są zbyt ciekawe; to tak, jakbym miał napisać porywający dwuwiersz o nauce chodzenia :)

jaskrawa 23.01.2013, 14:23

lol, aż tak nie umiesz jeździć? ;)

takijeden 21.01.2013, 21:56

Cierpliwości, jeszcze kilka dni i będziesz sobie mogła wszystko przeczytać w kronice policyjnej ;)

jaskrawa 21.01.2013, 16:12

Ty tu o jakiejś masakrze piłą mechaniczną, a nie dałeś relacji z pierwszych zmagań z czterema kółkami!

takijeden 20.01.2013, 22:18

Witoj, witoj, dobrze Cię widzieć! Odpowiedziałem w komentarzach tekstem dłuższym chyba od samej notki- mam nadzieję, że jaśniej przedstawiłem w nim swoje stanowisko. Wrzuciłbym to nawet jako osobny wpis, ale jedyną zasadą tego bloga jest nie wspominanie o wiadomej historii.

marecki 19.01.2013, 22:44

nie w pięć ni w dziewięć skomentuję, że trafiłem tu i będę czytał. skomentuję nawet jedną starą notkę.